Jak ma działać local content w Polsce?
Duże inwestycje coraz częściej ocenia się nie tylko przez pryzmat ceny czy terminu realizacji, ale też tego, gdzie powstaje związana z nimi wartość. W tym kontekście rośnie znaczenie local content, czyli komponentu krajowego. Ma on wzmacniać udział krajowych firm w strategicznych projektach, ale jego stosowanie musi mieścić się w granicach prawa UE i zasad konkurencji.
Po co wprowadza się komponent krajowy?
Koncepcja local content pojawiła się w debacie jako nowy kierunek polityki gospodarczej, zarówno w Polsce, jak i na poziomie unijnym. Doświadczenia ostatnich kryzysów, takich jak zaburzenia łańcuchów dostaw oraz wojna w Ukrainie uwypukliły potrzebę zwiększenia odporności gospodarki.
Local content jest wprowadzany jako narzędzie polityki gospodarczej, którego celem jest:
- zwiększenie udziału krajowej gospodarki w realizacji dużych inwestycji,
- zatrzymanie wartości inwestycji, technologii i procesu decyzyjnego w kraju,
- rozwój krajowych łańcuchów dostaw i kompetencji przemysłowych.
W założeniu ma to być impuls dla rozwoju krajowej gospodarki na kolejne lata.
Czym jest local content w Polsce?
Według propozycji polskiego rządu local content ma być rozumiany jako wartość towarów lub usług wyprodukowanych lub świadczonych przez podmiot krajowy, przy uwzględnieniu kryteriów kwalifikacji podmiotów jako krajowych.
Konstrukcja narzędzia ma być szeroka i elastyczna, żeby nie wykluczyć żadnych podmiotów i uwzględniać specyfikę poszczególnych branż.
Nacisk ma być położony na świadome użycie pojęcia podmiotu krajowego, a nie wskazanie konkretnego wykonawcy ze względu na jego pochodzenie. Przede wszystkim ma chodzić o miejsce powstawania wartości (np. miejsce produkcji), a nie formalne kryteria np. kraj rejestracji spółki.
Komponent krajowy a zamówienia
W polskim podejściu local content nie funkcjonuje jako jeden instrument prawny, lecz jako zestaw rozwiązań wdrażanych na różnych poziomach zarządzania – od polityki państwa, przez nadzór właścicielski, aż po praktykę zamówień.
W czerwcu 2026 r. rząd opublikował „Dobre praktyki w zakresie zwiększenia przez spółki z udziałem Skarbu Państwa udziału komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych”. Dokument wprowadza tzw. kryteria krajowości na potrzeby uznania podmiotów za krajowe, w tym dotyczące miejsce wykonywania działalności i miejsce generowania obrotu. Dobre praktyki mają być stosowanie tam, gdzie nie obowiązuje prawo zamówień publicznych.
Warunki skutecznego wdrożenia
Kluczową rolę we wdrażaniu strategii mają odgrywać spółki z udziałem Skarbu Państwa. Wzrost udziału komponentu krajowego przy kluczowych inwestycjach powinien stanowić element strategii każdej spółki realizującej program inwestycyjny oraz być monitorowany przez organy spółki.
Na poziomie poszczególnych inwestycji local content ma być realizowany poprzez odpowiednie projektowanie zamówień, w tym wczesne planowanie, publikowanie informacji o planowanych postępowaniach oraz przejrzyste konsultacje rynkowe.
Dzięki temu krajowi wykonawcy mogą wcześniej przygotować zasoby, pozyskać finansowanie, stworzyć konsorcja oraz dostosować ofertę do potrzeb inwestora. Dobre praktyki rekomendują:
- analizowanie możliwości podziału dużych zamówień na części,
- dopuszczanie udziału konsorcjów,
- formułowanie warunków udziału w sposób proporcjonalny do rzeczywistych potrzeb projektu,
- unikanie nieuzasadnionych wymogów technicznych, formalnych lub referencyjnych, które mogłyby ograniczać dostęp podmiotów działających na rynku krajowym.
Istotnym elementem wdrażania local content ma być patrzenie na inwestycję w całym cyklu życia, obejmujące nie tylko dostawę lub budowę, ale również serwis, utrzymanie, modernizację, transfer wiedzy oraz rozwój kompetencji w Polsce.
Zamawiający powinni premiować rozwiązania zapewniające:
- lokalne zaplecze techniczne i serwisowe,
- angażowanie krajowych podwykonawców,
- współpracę z uczelniami i jednostkami badawczymi,
- tworzenie trwałych kompetencji w gospodarce.
Czego jeszcze możemy spodziewać się w Polsce?
Dobre praktyki nie mają być jedynym narzędziem wspierającym local content. System ma zostać uzupełniony o jednolitą definicję i metodologię pomiaru komponentu krajowego, pozwalającą określić, jaka część wartości danej inwestycji rzeczywiście pozostaje w polskiej gospodarce.
Drugim instrumentem ma być nadzór właścicielski nad spółkami z udziałem Skarbu Państwa – realizacja celów dotyczących komponentu krajowego będzie monitorowana za pomocą mierzalnych wskaźników, a rady nadzorcze mają rozliczać zarządy z osiąganych rezultatów.
Uzupełnieniem tych rozwiązań jest Polityka zakupowa państwa na lata 2026-2029.
Local content na poziomie europejskim
Podobny kierunek jest widoczny na poziomie UE. Unia dąży do wzmocnienia swojej strategicznej autonomii, zwłaszcza w obszarze surowców krytycznych i kluczowych technologii. Jednym z rozważanych rozwiązań jest stosowanie kryterium „Union origin” w wybranych zamówieniach publicznych i systemach wsparcia, przewidziane w projekcie Industrial Accelerator Act.
Znaczenie „Buy European” jest szczególnie duże w sektorze zbrojeniowym, gdzie krajowe zdolności produkcyjne i technologiczne bezpośrednio wpływają na bezpieczeństwo. Dlatego jeszcze inny mechanizm local content zastosowano w instrumencie SAFE. Zgodnie z przyjętym rozwiązaniem koszt komponentów pochodzących spoza Unii Europejskiej, państw EOG–EFTA oraz Ukrainy nie może przekroczyć 35% szacowanych kosztów komponentów produktu końcowego.
Zgodność z prawem UE
Na pierwszy rzut oka strategia local content w poszczególnych państwach członkowskich UE może być wątpliwa ze względu na obowiązującą w Unii zasadę równego traktowania wykonawców, niezależnie od ich pochodzenia. Może to być szczególnie problematyczne przy zamówieniach publicznych.
Przykładowo w sprawie Komisji Europejskiej przeciwko Danii, KE zakwestionowała zaproszenie do składania oferty sformułowane przez spółkę całkowicie kontrolowaną przez duński Skarb Państwa, w którym wskazano, że „wykonawca jest zobowiązany do wykorzystywania w jak największym stopniu duńskich materiałów, towarów konsumpcyjnych, siły roboczej i sprzętu”.
Trybunał wskazał, że postępowanie przetargowe zostało przeprowadzone w oparciu o klauzulę, która nie była zgodna z prawem unijnym i która ze względu na swój charakter mogła wpłynąć zarówno na wykonawców biorących udział w postępowaniu, jak i warunki ich ofert.[1] To orzeczenie nie przesądza jeszcze, że local content zawsze jest niezgodny z prawem UE. Wskazuje jednak, że potrzebna jest duża ostrożność w jego wprowadzaniu i realizacji.
Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej pozwala na wprowadzenie wyjątków od podstawowych zasad wspólnego rynku z uwagi m.in. na porządek publiczny, bezpieczeństwo publiczne, ochronę zdrowia i życia ludzi.
Odstępstwo od tych zasad nie może być motywowane jedynie względami ekonomicznymi, dlatego nie mogą one również być jedynym uzasadnieniem dla wprowadzania local contentu. W każdym przypadku konieczne jest jednak ustalenie, czy egzekwowanie local content wynika z obiektywnie uzasadnionych i proporcjonalnych potrzeb zamawiającego oraz czy może być uzasadnione jednym z wyjątków przewidzianych przez Traktat.
Podsumowanie
Zmniejszanie zależności od państw trzecich staje się koniecznością w dobie globalnej rywalizacji gospodarczej, napięć geopolitycznych i rosnącego znaczenia bezpieczeństwa dostaw.
Local content może być jednym z narzędzi wzmacniania odporności gospodarki, o ile nie sprowadza się wyłącznie do preferowania krajowych wykonawców. Jego istotą powinno być zwiększanie wartości ekonomicznej pozostającej w kraju albo szerzej – w UE.
Skuteczność tej koncepcji będzie zależała od przełożenia ogólnych założeń na konkretne mechanizmy. Same Dobre praktyki mogą wyznaczać kierunek, ale potrzebna jest również odpowiedzialność za ich realizację oraz odpowiednie planowanie i projektowanie postępowań zakupowych. Dopiero połączenie tych elementów pozwoli ocenić, czy local content rzeczywiście wpływa na strukturę inwestycji, czy pozostaje jedynie deklaracją.
Możliwości dla rynku i granice prawne
Dla przedsiębiorców oznacza to zarówno nowe możliwości, jak i dodatkowe wymagania. Krajowi dostawcy mogą uzyskać szerszy dostęp do dużych projektów infrastrukturalnych, ale będą musieli dokumentować miejsce powstawania wartości oraz przygotować się do udziału w długoterminowych łańcuchach dostaw. Z kolei inwestorzy i zamawiający powinni uwzględniać local content już na etapie planowania inwestycji, a nie dopiero przy wyborze wykonawcy.
Jednocześnie wdrażanie local content musi pozostawać zgodne z prawem Unii Europejskiej. Nie może prowadzić do automatycznego uprzywilejowania wykonawców wyłącznie ze względu na ich kraj pochodzenia ani do tworzenia nieproporcjonalnych barier w dostępie do zamówień. Dlatego największe znaczenie będą miały rozwiązania obiektywnie powiązane z przedmiotem i celem inwestycji, takie jak bezpieczeństwo dostaw, odporność łańcucha dostaw, lokalne zdolności serwisowe, transfer technologii czy koszty cyklu życia.
Przyszłość local content zależy więc od znalezienia równowagi między uzasadnionym wzmacnianiem krajowego potencjału gospodarczego a zasadami konkurencji, równego traktowania i proporcjonalności.
Wdrożenie założeń local content w Polsce powinno nabrać tempa w 2026 r., jednak na razie brakuje konkretnych rozwiązań pokazujących, jak ta koncepcja będzie realizowana w praktyce. Będziemy monitorować dalsze działania w tym zakresie. W razie pytań dotyczących wpływu local content na planowane inwestycje lub procesy zakupowe – zachęcamy do kontaktu.
[1] Wyrok Trybunału z 22 czerwca 1993 r., Komisja Wspólnot Europejskich przeciwko Królestwu Danii, sprawa C-243/89.