Jedno nagranie, duży kryzys. Co zakaz patostreamingu mówi przedsiębiorcom o ryzykach wizerunkowych?
17 lipca 2026 r. Prezydent podpisał ustawę wprowadzającą do Kodeksu karnego nowe przepisy dotyczące tzw. patostreamingu. Nowelizacja ma wejść w życie po upływie 30 dni od jej ogłoszenia w Dzienniku Ustaw — konkretny termin obowiązywania przepisów będzie więc zależał od daty publikacji ustawy.
Nowe przepisy nie definiują „patostreamingu” jednym ogólnym pojęciem. Zamiast tego wskazują, jakie zachowania będą karalne. Chodzi o publiczne rozpowszechnianie w internecie — w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej — treści przedstawiających m.in. popełnienie czynu zabronionego, jeżeli narusza on dobro osobiste, przemoc wobec zwierzęcia albo poniżające traktowanie innej osoby, nawet za jej zgodą.
Za takie działanie ma grozić kara do 3 lat pozbawienia wolności. Przepisy obejmują także materiały inscenizowane, jeżeli mogą sprawiać wrażenie, że pokazują rzeczywiste zachowania objęte zakazem.
Dlaczego powinno to zainteresować przedsiębiorców?
Na pierwszy rzut oka nowe przepisy dotyczą przede wszystkim twórców internetowych i osób publikujących szkodliwe treści dla zasięgów lub korzyści finansowych. Z perspektywy przedsiębiorców istotne jest jednak szersze ryzyko: kryzys reputacyjny może wywołać nie tylko nagranie sprzeczna z przepisami kodeksu karnego, ale także inne nagranie, relacja lub wpis niezgodne z prawem lub dobrymi obyczajami.
Dotyczy to w szczególności materiałów publikowanych przez pracowników, współpracowników, ambasadorów marki, influencerów, agencje marketingowe czy podwykonawców. Ryzyko może powstać także wtedy, gdy dana osoba działa poza konkretną kampanią lub współpracą, ale jest silnie powiązana z marką.
W mediach społecznościowych odbiorcy często nie analizują, czy firma miała wpływ na nagranie. Wystarczające może być samo skojarzenie — np. przez miejsce nagrania, widoczne logo, kontekst wydarzenia firmowego, pojazd służbowy, teren zakładu albo osobę, która publicznie kojarzona jest z daną marką.
W takiej sytuacji pracodawca powinien umieć szybko ocenić nie tylko to, czy doszło do naruszenia prawa karnego. Równie ważne mogą być kwestie pracownicze i cywilnoprawne: naruszenie regulaminu pracy, polityki social media, obowiązku dbania o dobro zakładu pracy, dóbr osobistych innych osób, postanowień umowy o współpracy albo standardów komunikacji przyjętych w organizacji.
Reakcja może być potrzebna także wtedy, gdy materiał nie wypełnia znamion przestępstwa. Nagranie lub wpis może „tylko” negatywnie wpływać na wizerunek organizacji, podważać zaufanie do pracodawcy, naruszać standardy kultury pracy albo wywoływać pytania klientów, kandydatów, kontrahentów czy opinii publicznej. W takich sytuacjach brak reakcji może zostać odczytany jako bagatelizowanie problemu, przyzwolenie na określone zachowania albo brak jasnych standardów obowiązujących w organizacji.
Jedno nagranie może jednocześnie uruchomić kilka obszarów ryzyka: konieczność ochrony osoby pokrzywdzonej, zabezpieczenia dowodów, oceny ewentualnych naruszeń pracowniczych, podjęcia działań wobec autora publikacji oraz odpowiedniego zakomunikowania sprawy pracownikom, klientom lub opinii publicznej. Dlatego nowe przepisy warto potraktować jako impuls do przeglądu zasad komunikacji w sieci i procedur reagowania na kryzysowe publikacje.
Co sprawdzić, zanim pojawi się kryzys?
Pełne wyeliminowanie tego ryzyka nie jest możliwe — publikacje często powstają poza kontrolą organizacji i mogą bardzo szybko trafić do szerokiego obiegu. Można jednak ograniczyć skutki potencjalnego kryzysu, jeżeli wcześniej ustali się zasady działania, odpowiedzialności i komunikacji.
W praktyce przedsiębiorcy powinni zweryfikować, czy:
- polityka social media obejmuje sytuacje, w których prywatna publikacja pracownika, współpracownika lub osoby promującej markę może zostać powiązana z marką pracodawcy;
- regulamin pracy, wewnętrzne standardy komunikacji albo odrębna polityka korzystania z mediów społecznościowych wskazują, jakich treści nie należy nagrywać ani publikować w kontekście pracy;
- regulaminy wydarzeń firmowych określają zasady nagrywania, fotografowania i udostępniania materiałów z eventów, wyjazdów służbowych, szkoleń lub spotkań z klientami;
- umowy z influencerami, ambasadorami marki, agencjami i podwykonawcami zawierają klauzule reputacyjne, obowiązek usunięcia określonych treści oraz mechanizmy zawieszenia lub zakończenia współpracy w razie kryzysu;
- organizacja ma ustaloną procedurę szybkiej reakcji na eskalację, wskazującą, kto ocenia sprawę i podejmuje decyzje — HR, dział prawny czy zarząd;
- procedura reakcji przewiduje zabezpieczenie dowodów, w tym linków, zrzutów ekranu, kopii materiałów, dat publikacji oraz danych pozwalających ustalić autora;
- ustalono zasady ochrony osoby pokrzywdzonej lub osób, których dobra osobiste mogły zostać naruszone;
- kadra menedżerska wie, kiedy i do kogo zgłosić materiał mogący wywołać kryzys reputacyjny;
- organizacja ma przygotowany roboczy schemat komunikacji — zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej — na wypadek eskalacji sprawy.
Wnioski dla biznesu
Treści publikowane w internecie generują ryzyka wykraczające poza samą odpowiedzialność autora materiału. Dla przedsiębiorców kluczowe pytanie brzmi: czy organizacja jest przygotowana na sytuację, w której szkodliwe nagranie zostanie z nią skojarzone. Kryzysy wizerunkowe rozwijają się szybko, dlatego zasady postępowania w takich przypadkach warto ustalić z wyprzedzeniem.
Pomagamy firmom przygotować praktyczne procedury reagowania oraz tworzyć polityki compliance, które ograniczają ryzyka prawne i reputacyjne. Zachęcamy do kontaktu.